środa, 8 kwietnia 2015

Moja plastikowa miłość:)/ My plastic love:)

Hej:)

dziś post z butami w roli głównej. Aby osłodzić sobie końcówkę ciąży, skusiłam się na kolejne Melisski. Nie pytajcie, które to już w mojej kolekcji;P

Kilka lat temu miałam zwykłe, gumowe balerinki z CCC i to, co one robiły stopom, wołało o pomstę do nieba! No, nie dało się w tym chodzić! Były kompletnie niewygodne, obcierały stopy we wszelkich możliwych miejscach, odparzały piekielnie, stopy się niemiłosiernie pociły i ślizgały, co tylko potęgowało powyższe efekty uboczne:/// No, kompletna klapa za 40 zł. Powiem szczerze, że nawet nie dało się w nich wyjść na chwilę na ogród, bo mając coś takiego na stopach, trudno się zrelaksować:/ Używałam ich jako buty pod prysznic, ale nikomu ich nie polecam, a wiem, że ciągle są dostępne. Jeśli macie ochotę na prawdziwe Melissy, lepiej oszczędzać kolejny sezon, niż na własne życzenie tak masakrować swoje stopy! Poza tym, między tymi dwoma tworzywami jest przepaść większa niż kanion Kolorado. Wszelkie podróby, które udało mi się spotkać są wykonane chyba z tej samej gumy, co zimówki od Ursusa z lat 70. Tak twardego i śmierdzącego czegoś, dawno nie widziałam;) I owszem, na początku też było mi szkoda wydać nawet te 150 zł na kolejne gumiaczki, bo obawiałam się kolejnych bubli.

Na szczęście, moment, kiedy przymierzyłam pierwsze Melisskowe sandałki w Zebrze, odmienił moje życie! Byłam tak nimi zauroczona, że zupełnie nie obchodziło mnie ile one kosztują:P Musicie uważać, bo to strasznie wciąga. Po sandałkach zamarzyły mi się baleriny, potem koturny, klasyczne szpilki, klapeczki, wysokie z serduchem, neonowe sandały... Ech, szkoda gadać:)

Tak, czy inaczej nic nie zmienia faktu, że kocham te buty równie mocno jak AirMaxy i Asicsy. Podejmowałam liczne próby kupna butów skórzanych, klasycznych szpilek bez udziwnień. Bez skutku. Wszystkie są dla mnie niewygodne. Dlatego zamierzam cieszyć się Melissami, dopóki nie znajdę naprawdę wygodnych skórzanych butów, w których można przechodzić cały dzień z zalotnym uśmiechem, a nie miną zaciętej harpii
z pseudo-korporacji;)))

Tym optymistycznym akcentem kończę na dziś i zapraszam do obejrzenia moich dwóch ostatnich nabytków:)


Hey:)

today a very plastic post - my brand new Melissa shoes again:)))


Few years ago I bought a fake plastic balerinas from CCC for about 40 PLN and it was horrible! I was suffering all the time, these shoes aren't prepared for any weather:/
So, if you want to buy plastic shoes, better wait another summer and buy original Melissa...

After this disaster I went to Zebra/ Bayla to try few plastic models and I fell in love <3

Now, I am really obsessed. I've got already: sandals, wedges, balerinas, high heels - 2 pairs, neon...

I've got my 3 fav brands: Melissa, Nike Air Max and Ascis;) I could spend most money...

 


Mel Honey


To będą moje klapeczki do szpitala. Pewnie latem też się sprawdzą:)/My shower flip-flops;)


Mel Raspberry


Pudrowy róż z czarnym to wyjątkowo elegancka kombinacja./ Powder pink and black - a very elegant combination.


Dzięki platformie, buty są dość stabilne i wygodne./ These shoes are very stabile and cosy.




Polecam kupić choćby na próbę, bo warto:)
You've got my recommendation, it's really worthy:)

2 komentarze:

  1. Kurde, a ja mam japonki Meliski i używam je jedynie pod prysznic na siłowni... nie mogę w nich chodzić bo podeszwa jest cienka jak kartka papieru i każdy kamyczek czuję oraz przy moich wrażliwych stopach też potrafią odparzyć.... ciężko przekonać mi się do zakupu kolejnej pary po tak nieudanym zakupie. Ale skoro tak polecasz to może dam im kiedyś jeszcze szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepiej podejść do Zebry/ Bayla/ Heavy Duty poprzymierzać a potem polować na necie. Ja zwykle kupuję w Heavy - we wrześniu było - 50
    % na wszystkie modele i na schaffashoes.pl ;)

    OdpowiedzUsuń

Translate

Obserwatorzy

Google+ Followers