niedziela, 18 września 2016

Olej z opuncji moim sposobem na wieczną młodość!

Hej hej:)

Na pewno też nie raz słyszeliście o opuncji. Ja w sumie tylko w kontekście herbaty. Zielonej. Z opuncją figową. Bardzo ułatwiło mi to sprawę, kiedy lata temu próbowałam odzwyczaić się od picia czarnej herbaty z cukrem i zaprzyjaźnić się
z jej zdrowszą siostrą w wersji zielonej;))) Wiedziałam też, że opuncja to taki wysoki kaktus;) Ale, żeby smarować się kaktusem??? A właściwie olejkiem z kaktusa??? Ała...





Napis na opakowaniu też mnie wystraszył. De barbarie nie kojarzy mi się najlepiej. Z barbarzyńcą albo jakimś brodaczem;) Ewentualnie brzytwą:/// Na szczęście soin anti-age brzmi już trochę lepiej:))) Dość tych żartów! To po prostu fenomenalny naturalny kosmetyk przeciwzmarszczkowy. Kiedy tylko o nim usłyszałam, zapragnęłam go mieć. Znalazłam w Sieci, poczytałam, sprawdziłam cenę... Swój egzemplarz znalazłam tu: http://marokosklep.com/






Sklep dobrze mi znany i świetnie zaopatrzony. Ja nazywam go orientalnym sezamem Otwórz się:) Zawsze znajdę tam to, czego szukam. Naturalne oleje, dalekowschodnie smakołyki, orientalną biżuterię i naczynia... To zdecydowanie moje miejsce w Sieci:) 

Olej z nasion opuncji figowej tłoczony jest w Maroku z nasion kaktusów rosnących w tamtejszych ekologicznie czystych regionach.  Jest wytłaczany na zimno, nierafinowany. Przeznaczony do pielęgnacji skóry dojrzałej, pokrytej zmarszczkami, odwodnionej, zniszczonej i wymagającej regeneracji. Może być także stosowany do skóry suchej oraz wrażliwej. Polecany jest do pielęgnacji delikatnych okolic oczu, ust, szyi oraz dłoni, czyli miejsc, w których objawy starzenia pojawiają się najwcześniej. Olej wyraźnie ujędrnia skórę pobudzając naturalne procesy regeneracji. Poprawia napięcie i koloryt oraz skutecznie spowalnia procesy starzenia się komórek. Olej z nasion opuncji figowej to naturalny botoks.





Ma też wysoką zawartość naturalnej witaminy E, której największą część stanowi przeciwzapalny  γ-tokoferol. Witamina E, zwana „witaminą młodości”, zabezpiecza skórę przed niszczącym wpływem czynników zewnętrznych. Ponieważ jest rozpuszczalna w tłuszczach, wnika do głębszych warstw skóry i wzmacnia jej system odpornościowy. A dzięki swym silnym właściwościom antyoksydacyjnym skutecznie dezaktywuje wolne rodniki powodujące starzenie się komórek, zwalcza negatywne skutki działania promieni słonecznych oraz łagodzi rumień posłoneczny.

 Olej ten bogaty jest w nienasycone kwasy tłuszczowe, głównie kwas linolowy omega-6 (ok. 60%) i kwas oleinowy omega-9. Organizm ludzki nie posiada zdolności syntezy tych kwasów, dlatego muszą one być dostarczane skórze
z zewnątrz w postaci kosmetyków. Nienasycone kwasy tłuszczowe mają zdolność łagodzenia podrażnień i stanów zapalnych oraz przyspieszania gojenia ran. Kwas linolowy omega-6 wspomaga regenerację bariery lipidowej, ponieważ jest strukturalnym prekursorem ceramidów i fosfolipidów tworzących naturalny cement międzykomórkowy budujący barierę naskórkową. Zapewnia skórze prawidłowy poziom nawilżenia i odżywia ją. Kwasy linolowy oraz oleinowy odbudowują komórki, dzięki czemu wygładzają i ujędrniają skórę.




W oleju występuje także witamina K1 w postaci filochinonu – naturalny czynnik krzepnięcia, która poprawia koloryt zaczerwienionej skóry z problemami pękających naczynek krwionośnych, oraz β-karoten – prowitamina A, o silnych właściwościach antyoksydacyjnych i chroniących przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych.

Olejek nakładałam wieczorem na oczyszczoną, zwilżoną skórę delikatnie wklepując opuszkami palców. Kosmetyk należy stosować raz dziennie, wybrałam opcję na noc, aby dokładnie się wchłonął.

Ingredients: 100% Opuntia ficus indica seed oil.

Jeden z lepszych olejów, który wpadł w moje ręce. Oczywiście bio i certyfikowany:) Smarowałam nim twarz, szyję, dekolt. Nie pomijałam delikatnych okolic oczu i ust. Nie dość, że nic się nie stało, to jeszcze zyskały na tym moje dłonie i paznokcie, które też przy okazji dostawały solidną dawkę nawilżenia. Olej podleczył moją wrażliwą cerę, ugasił reaktywne czerwone strefy i drobne wypryski. Szczerze polecam zmienną pielęgnację twarzy, bo w ten sposób można łatwiej znaleźć remedium na swoje bieżące problemy. Jeśli kosmetyk nam nie służy, wiemy o tym szybko. Jeśli ma pomóc, czasem warto poczekać na rezultat do zobaczenia denka;))) Ja, olejki zawsze będę polecać, bo nie znam osoby, która nie znalazła by dla nich idealnego przeznaczenia. A ten z opuncji figowej, to Lamorghini wśród olejów pielęgnacyjnych;))) Sprawdźcie same!

Na koniec bezpośredni link do produktu. Enjoy: klik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Translate

Obserwatorzy

Google+ Followers