Cześć:)
Dziś recenzja kolejnej paczki ambasadorskiej Le Petit Marseillais. Zostałam wybrana już po raz trzeci do testowania najnowszych produktów marki. Tym razem przesyłka-niespodzianka przyszła tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Po miesiącu testów, postanowiłam przemówić...
i oligoelementów z delikatną nutką pielęgnacji...
Seria jest niby do skóry suchej, jednak konsystencja nie odstrasza i będzie super, zwłaszcza latem. Dodatek masła shea i wosku pszczelego zawsze dla mnie na plus:) A algi morskie i biała glinka pomogą nawet zimą złagodzić efekt papierowej skóry.
W paczce znalazłam:
- pielęgnujący krem do mycia
- i balsam do ciała.
Trochę mało tym razem;) Ale było podobnie i ostatnio;) Zamiast kilkudziesięciu próbek dla koleżanek były chyba tylko jakieś zakładki do książki z linkiem do Rejestracji;) Tym razem zrezygnowano już nawet z tego. Dostałam tylko dwa pełnowymiarowe kosmetyki i broszury z opisem serii i akcji.
Punkt pierwszy programu to pielęgnujący krem do mycia. Szczerze powiedziawszy to moja ulubiona forma kosmetyku do mycia ciała. Za mydłami w kostce nie przepadam, z żelami bywa różnie a delikatny krem to sama przyjemność dla zmysłów. Uwielbiam to zwłaszcza po wyczerpującym treningu. Wielce relaksujące uczucie. Wodne akcenty tylko to potęgują, a ja kocham morze, zwłaszcza Adriatyckie:)
Dodatek białej glinki wzmacnia odnowę i regenerację naskórka. Do mycia nie używam żadnych gąbek ani myjek, dlatego wydajność oceniam na typową, normalną, rozsądną:) Zapach jest delikatny, bardzo przyjemny, nie utrzymuje się raczej na skórze.
Balsam to z kolei mieszanka alg morskich z Morza Śródziemnego i oligoelementów. Ma dość rzadką, lejącą konsystencję i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Zapach bryzy pozwala nam się skutecznie dobudzić;) Plus za miękką tubę, którą łatwo można rozciąć i zużyć kosmetyk do końca.
Zapach linii jest rześki i przyjemny, nie gryzie się z innymi nutami zapachowymi. Pachnie po prostu świeżością:) Można w nim wyczuć lekko słone akordy, niczym nad Bałtykiem w czasie sztormu:)
Bardzo się polubiliśmy z nowymi zapachami i dobrze nam było razem po siłowni:) Aż strach pomyśleć, co będzie latem;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz