piątek, 16 czerwca 2017

Letnia, odświeżająca pielęgnacja włosów z Joanna Naturia

Cześć,

od czasów porodu minęło już ponad dwa lata, a ja ciągle zmagam się z jego konsekwencjami. Battlefield na twarzy mam już na szczęście za sobą. Ufff! Pomogła mi zmiana pielęgnacji i dieta wykluczająca. Nie jem już mleka krowiego
i jego pochodnych, słodyczy i chipsów (no dobra, raz w miesiącu muszę:P). Unikam też alkoholu, a zwłaszcza piwa i kolorowych drinków z palemką... Kolejny problem to włosy - wypadają jak szalone! I albo ja już zapomniałam jak to dawniej było, albo naprawdę coś się dzieje. Dbam o nie tak samo jak o twarz: wmasowuję olejki, używam odpowiednich kosmetyków, spray'ów termoochronnych no
i zażywam suple... 



Ostatnimi czasy testowałam taki oto duet.


Jest to szampon i odżywka Joanna Naturia ze skrzypem i rozmarynem. Brzmi dobrze? A jak pachnie i odświeża w wiosenno-letnie poranki, kiedy to budzę się mało przytomna o 5:40, by z werwą wsiąść na rower i pedałować wprost do korpo;)

Nie jestem przywiązana do żadnych kosmetyków do włosów i lubię je zmieniać. Grunt, żeby nie przetłuszczały włosów i nie obciążały ich, a jeżeli przy okazji mają w składzie skrzyp, chmiel i tym podobne to super;) 





Szampon jest praktycznie przezroczysty, ma rzadką konsystencję, ale ładnie się pieni. Słyszałam kiedyś, że szampony o mlecznym odcieniu zawierają m. in. silikony i tym samym nie są dobre dla cienkich włosów, dlatego tym bardziej ten mnie ucieszył;) W kwestii zapachu, zdania będą podzielone, bo nie jest to typowy słodziak ani też jakiś mydlany zapach. Dominują tu nuty ziołowe, ale ja to bardzo lubię. Podobnie jak mocną miętę od John Master's Organic czy choćby mydło do rąk z pomidorem i bazylią od Yves Rocher... Szampon domywa skórę głowy i włosy z brudu i resztek kosmetyków (na co dzień używam gumy do stylizacji krótkiej fryzury), nie plącze moich farbowanych kłaczków i nie szkodzi im ogólnie. Robi dobre wrażenie. Wiadomo, że dbając o włosy nakładamy kilka produktów, żeby po wielu miesiącach zobaczyć jakieś efekty. U mnie aktualnie jest to olej i odżywka z łopianem plus spreje odżywcze i termo-ochronne. 




Odżywka pachnie tak samo i ma mniej zwartą niż większość tego typu specyfików konsystencję. Nakładamy na czyste, wilgotne włosy i zostawiamy na parę minut. Akurat wystarczy czasu na umycie zębów. Duet ten nie obciąża włosów (nie można oczywiście przesadzić z ilością odżywki), fajnie je odświeża, nadaje objętości. Czy leczy i zapobiega wypadaniu? Ciężko mi stwierdzić, ale na pewno warto go spróbować - zwłaszcza, że kosztuje tak niewiele;)












Kosmetyki pochodzą z sieci Drogerie Marysieńkahttp://www.drogeriemarysienka.pl/




Zachęcam do lajkowania Marysieńki na FB: klik



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Translate

Obserwatorzy

Google+ Followers